Tagi

Wpisy z tagiem: antropologia

środa, 20 maja 2015
Po sympozjum poszliśmy do restauracji na obiad. Nie, ośmiorniczek nie podano. Trochę szkoda, bo narzekalibyśmy na polską rzeczywistość jak prawdziwi smakosze klasy politycznej. A tak, przy kurczaku nadziewanym szpinakiem i czymś, czego nie zidentyfikowałam, grymasiliśmy jak klasa poniżej średniej krajowej. Cóż z tego, że z wyższym wykształceniem i dorobkiem naukowym czy artystycznym? Siedzieliśmy sobie i przy przysłowiowym kotlecie ocenialiśmy kandydatów. Nie mogło być inaczej, kampania trwa w najlepsze, wybory tuż, tuż - decyzję trzeba już teraz podejmować, tylko jaką? Mniejsze zło? Mniejszy strach? Gdyby chodziło tylko o to, ale przecież te decyzje w najbliższej przyszłości znacznie wpłyną na nasze życie.
czwartek, 05 lutego 2015
"O sukcesie banków decydować będą inwestycje", "mieszkańcy miast chcą decydować o ważnych inwestycjach", "politycy nie mogą decydować, kto trafia do wiezienia", itp, itd. Niezależnie od tego, czy "decyduje" zjawisko, przedmiot czy człowiek, jeżeli tym samym wiąże się to z wywarciem wpływu na coś lub na kogoś, mamy do czynienia z władzą. Zaś użycie władzy zawsze ogranicza czyjąś wolność, czy się chce czy nie. Podejmując decyzję możemy ograniczyć wolność władzy (władców), czyli przywilej decydowania ;)
czwartek, 01 stycznia 2015
Stałam sobie grzecznie w kolejce w urzędzie pocztowym. Musiałam odebrać przesyłki polecone i trochę to trwało: czas międzyświąteczny, ludzi dużo, obsługa poczty powolna (przejedzona?), znudzone miny, zniecierpliwione spoglądanie, czy aby ktoś nie przyszedł obsługiwać zamkniętych okienek itd. Zwykły dzień pracy ;) W kolejce czekała także mamusia z około 5-letnimi bliźniakami. Każdy z chłopców trzymał w łapce pistolecik słusznych rozmiarów i zza węgła, czyli zza regału z kopertami, kartkami i innym produktem pocztowym, strzelali do kolejkowiczów. Mamusia reagowała na to, czy któryś z chłopców nie jest aby spocony i gdzie ma rękawiczki ale strzelania do ludzi jakby nie zauważała.
sobota, 01 listopada 2014
Dzisiejszego dnia warto nie tylko wspomnieć najbliższych czy tych, których darzyliśmy szacunkiem z jakichś innych względów niż rodzinne, ale i rozważyć pewną ważną dla aktualnych i przyszłych liderów kwestię: należy mieć na siebie pomysł, bo życie jednak jest kruche, ulotne i jakoś tak szybko przemija. Współczesny dwudziestolatek, jeszcze tego sobie nie uświadamia, ale taki dwudziestolatek sprzed dwudziestu lat - już tak :) Tylko, wiecie, niekiedy szkoda minionego czasu, zatem trzeba pomysł mieć jak najwcześniej :)
piątek, 24 października 2014

Obejrzałam dzisiaj wywiad z Dorotą Masłowską. W drugiej lub w trzeciej części nagrania powiedziała rzecz wartą zastanowienia, a mianowicie, że dziś sprzedaje się coś, co ma związek z popkulturą. Nie wystarczy talent i warsztat - Masłowska mówiła o tym, czy da się wyżyć z pisarstwa - gdyż to, co się tworzy po prostu musi nawiązywać do popkultury. No cóż... prosty, ale wyrazisty przekaz, ładne opakowanie, materia przetworzona do granic możliwości, aby tylko nie zmęczyć się przy jej trawieniu. O ile obok opakowania i całego pop-blichtru jest miejsce także na oryginalność, finezję, dzieło - to dobrze. Gorzej, kiedy go nie ma.

Obserwuję wybory dokonywane przez młodych ludzi. I wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego wybierają sztucznie doprawiane chipsy w szeleszczącym opakowaniu zamiast kilograma ziemniaków w siatkowym worku? Opakowanie? Cena? Minimalny wysiłek skoncentrowany na płatności zbliżeniowej i trawieniu? To znaczy wiem, domyślam się, co sprawia, że kupują gotowe chipsy zamiast ziemniaków. No i poza tym te wszystkie techniki sprzedaży oraz wywierania wpływu... ;) Ta cała psychologia sprzedaży!.. Tylko to już nie kwestia technik co raczej postaw prezentowanych przez młodych, ale i nie tylko młodych. Pop. Takie czasy.

Zapewne wielu początkujących kierowników aspirujących do miana przywódców, zaczyna od opakowania się w obrazy przywództwa. W sumie niewiele poza obrazem mają oni do zaoferowania swoim podwładnym. Wizerunek pojmowany jako zewnętrzność. Niestety niektórym to wystarcza: w dzisiejszych czasach trzeba być choć trochę pop. Trzeba być kimś, względnie oferować coś, po co inni sięgną bez strachu, że trzeba będzie włożyć wiele wysiłku, aby to coś pojąć, czy aby zaspokoić czyjeś potrzeby na satysfakcjonującym tego kogoś poziomie. Pop-przywódca zaś jest prosty w obsłudze, jest przewidywalny, spełnia stereotypy myślowe swoich podwładnych, jest po prostu "przywódcą". Ale czy rzeczywiście to ktoś, kto wnika w przestrzenie myślowe swoich ludzi, inspiruje ich do tworzenie rzeczy pięknych, do odwagi w kontaktach z czymś postrzeganym jako niewygodne, do mierzenia się z przeciwnościami a nie tylko z... konkurencją?

Bycie pop-przywódcą wcale nie jest złe. Ani dobre. Pop-przywódca musi po prostu znaleźć się we właściwym miejscu, o właściwej porze, w gronie osób, które właśnie teraz pop-przywódcy potrzebują. Obawiałabym się czegoś innego. Tego, że zbyt wiele osób wybierze pop-przywódców za swoich przewodników, zapominając o tym, że naturalni przywódcy czy po prostu osoby z poczuciem powinności wynikającej z bycia dla kogoś liderem dadzą z siebie więcej niż tysiąc pop-liderów.

 

MIłego wieczoru :)

piątek, 05 września 2014
Co się dzieje, kiedy najbliższa osoba podetnie Ci skrzydła? Zawali się cały Twój świat. Twoja wizja czasoprzestrzeni straci swój sens i w zasadzie, kiedy rozejrzysz się wokół, spoglądając na porozstawiane wokół Ciebie przedmioty, nie dostrzeżesz nic poza martwotą rzeczy. Zaczniesz myśleć o tym, że troszcząc się o te przedmioty, troszczysz się o przyszłe śmieci, że poza Tobą nie są one nikomu potrzebne. Uff. Brzmi poważnie. Bo to poważna sprawa.
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Diabeł tkwi w szczegółach. Jakość już nie wystarcza, bo jakość to także powtarzalność wykonania czegoś, wciąż wysoki poziom kompetencji czy ponadprzeciętność i atrakcyjność produktu lub usługi - jakość, niestety, oznacza odczłowieczenie ludzkiego działania. Człowiek zaczyna myśleć i działać jak doskonała maszyna. Sama czasem nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Tymczasem zauważam trend powrotu do wyjątkowości, niepowtarzalności, rękodzieła. One to gwarantują, że otrzymasz produkt lub usługę niepowtarzalną, jedyną w swoim rodzaju, wykonaną tylko dla ciebie. Oczywiście i w rękodziele potrzebna jest jakość, równe szwy, niepozaciągane oczka, ciekawe wykończenie, oprawione materiały szkoleniowe, czytelny, dobrze odbity druk, itd. Producent-rękodzielnik ma jednak możliwość skupienia się na detalach, sweter nie tylko grzeje, ale i zdobi, podkreśla kolor oczu czy cery, poprawia proporcje sylwetki, zaś szkolenie kształtuje postawę, sposób działania w odniesieniu do charakteru uczestnika czy jego aktualnej sytuacji życiowo-zawodowej. detale. Jakże ważne.
wtorek, 12 sierpnia 2014
Od jakiegoś czasu podczas wieczornych spacerów towarzyszy mi Pisarka. Rozmawiamy i rozmawiamy, tematów nie brakuje, słowa płyną, czas mija nie wiadomo kiedy :) Łajza, czyli sierściuchowata przylepa, zadowolony, bo spacer trwa godzinę a nie parę minut. Najczęściej wspólne wyjście na ugory kończy się wspólną kawą, przy piciu której rozmawiamy i rozmawiamy. Ponieważ Pisarka przygotowuje kolejną książkę do druku, jednym z poruszanych tematów był dziś... Ale niestety nie mogę powiedzieć. Chodziło o emocje związane z pewną czynnością, które niewątpliwie uwarunkowane są społecznie i biologicznie.
środa, 06 sierpnia 2014
Pasożyty to takie organizmy, które żyją kosztem swoich żywicieli. Same niczego nie zdobywają, ani nie produkują, karmią się sokami, które krążą w ciele kogoś innego i uważają, że tak powinno być, że to jedynie słuszna droga i pomysł na życie ;) Żyjemy w czasach, w których pasożytowanie na innych stało się dość powszechne. Obecnie wyróżniamy pasożyty ekonomiczne, pasożyty społeczne, emocjonalne itd. Pewnie jeszcze kilka typów dałoby się zidentyfikować.
sobota, 02 sierpnia 2014
Do napisanie dzisiejszej notatki zainspirował mnie upominek i towarzyszące mu słowa darczyńcy :)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20