Tagi

Wpisy z tagiem: przywództwo

środa, 02 września 2015
Jednym z najczęściej popełnianych przez rodziców błędów, jest przerzucanie na dzieci swoich pragnień, niespełnionych marzeń czy też niezrealizowanych planów. Rodzice, świadomie lub nie, liczą, że ich dzieciom uda się to, co im się nie udało. Owszem sytuacja kusząca, bowiem patrzymy na dziecko jako na siebie młodszego, jak na drugą szansę. Tymczasem dziecko z chwilą narodzin staje się samodzielnym bytem, które ma prawo do własnych pragnień, potrzeb i oczekiwań.
czwartek, 21 maja 2015
Często liderzy organizacyjni popełniają następujący błąd: sądząc, że należą do elity, degradują autorytety, których nie mają prawa degradować. Ba! Taka narcystyczna degradacja zewnętrznego autorytetu może okazać się dla nich niebezpieczna. Bo lider jest liderem wyłącznie w obszarze swoich kompetencji, w innych okolicznościach powinien pokornie przyjąć do wiadomości, że nie jest ani najważniejszy, ani najmądrzejszy, ani kompetentny.
czwartek, 14 maja 2015

Zrezygnowanie ze swojego prawa (np. do głosowania) też jest wyborem. A w wyborach przecież o to chodzi - żeby wybrać. Wolność wyboru? No tak. Ale to nie jest takie oczywiste :) Zapraszam do obejrzenia wykładu Barry'ego Schwartza.

 

 

 

środa, 13 maja 2015
Podstawowym błędem w motywowaniu jest wprowadzanie osoby motywowanej na tak wysoki poziom wewnętrznego zaangażowania, iż traci ona kontrolę nad racjonalnością. Oczywiście z punktu widzenia organizacji może to i dobrze, ale jak to się ma do jakości życia i zdrowia psychicznego? Podejmowane pod wpływem emocji (niestety motywowanie opiera się na emocjach, nawet jeżeli jest to motywowanie płacowe) decyzje nie zawsze odzwierciedlają wartości, pragnienia czy też potrzeby osobiste. Niekiedy podejmuje się je wbrew sobie, ale dowiadujemy się o tym dopiero na tak zwanym wyjściu, czyli po rozstaniu z pracodawcą. A dlaczego dopiero wtedy? Bo czynnik motywujący serwowany przez pracodawcę / przełożonego przestaje być... serwowany.
wtorek, 03 marca 2015
Nie kupuję już książek o przywództwie. Dlaczego? Bo już niewiele wnoszą do mojej myśli o przywództwie. Generalnie wszystkie są takie same. Albo opisują czyjeś sukcesy. Albo są metaforą tego, co już ktoś inny wcześniej napisał. Albo są tak banalne, że słowo "poradnik" dla nich komplement. Przeglądam je, owszem. Czytam fragmenty, rozważam zakup pod kątem przydatności. Nie kupuję. Ostatnią dobrą rzecz, którą czytałam było "Heroiczne przywództwo" Chrisa Lowney'a.
poniedziałek, 02 marca 2015
Potrzeba władzy to coś, co ma się od urodzenia albo przychodzi z wiekiem. I stanowiskiem. Jednakże nie każdy - pomimo potrzeby - ma predyspozycje do tego, aby władać i czuć się z tym dobrze. Najłatwiej mają jednostki psychopatyczne, bo bez wyrzutów sumienia korzystają z władzy (o ile ją posiadają) i oby to korzystanie szło w dobrym kierunku. "Dobrym" to znaczy bez szkód dla innych. Utopia prawda? Bo rzadko kiedy we współczesnych czasach zyskują wszyscy na tyle, aby być zadowolonym, aby nikt nie był pokrzywdzony. O interesie społecznym nie wspomnę.
sobota, 24 stycznia 2015
Niedawno miałam możliwość zaobserwować jak kładzie się realizację pewnego prostego zadania, tylko dlatego, że nie spełniało ono oczekiwań pracownika. Najwyraźniej trudno jest uzmysłowić sobie, że jako osoba zatrudniona na jakimś stanowisku muszę realizować zarówno zadania te mniej, jak i te bardziej ambitne czy interesujące. Oczywiście dopasowanie zadania podnosi poziom motywacji pracownika, ale drogi pracowniku, profesjonalista jest jednakowo zaangażowany w realizację wszelkich zadań a nie tych wybranych. Czyżbyś NIE BYŁ profesjonalistą?
niedziela, 23 listopada 2014
Pracownik podpisując z Tobą umowę, poślubia Cię niejako, obiecując wierność, dbałość, szacunek, zaangażowanie, czas, siły, czasem zdrowie lub życie i tym podobne. Ty zaś obiecujesz mu w zamian godne warunki bytu, troskę, pomoc, opiekę, rozwój, pieniądze itd. Związek - myślałby kto - idealny. Brzmi to sielankowo, ale sielankowo raczej nie bywa. Po ślubie okazuje się, że pracownik to jakaś pomyłka a szef - czysta katastrofa.

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu warto byłoby jeszcze wspomnieć o jednej kwestii a mianowicie o pewnej roli kierowniczej, którą można wpisać w podział dóbr. Rozdzielanie zadań (lepsze / gorsze, mniej /  bardziej pracochłonne), przydział punktów, premii, dostępnych zasobów w postaci np. leków, żywności, środków pieniężnych, czasu (np. terminów urlopowych) - na to kierownik ma wpływ, choć nie na każdym szczeblu zarządzania i nie w każdej strukturze organizacyjnej. Niestety, bez jasnych reguł regulujących ów podział dóbr można spodziewać się - moim zdaniem - prędzej czy później pojawienia się patologii. Kierownik, którego nie obowiązują reguły, zapewne skusi się, aby w pewnym momencie nadużyć swej władzy i to wtedy rzeczywiście stanie się obowiązującą go regułą, której będzie się zresztą dość uporczywie trzymać. Bo człowiek tak szybko przyzwyczaja się do władzy i korzyści z niej płynących... Może nie zawsze tak się wydarzy, ale w sytuacji, kiedy wszelkie nierówności społeczne stają się coraz bardziej jaskrawe, kiedy pracy jest niby dużo a wciąż mało, kiedy płace są skąpe zaś przełożeni wciąż chcą podkręcać wydajność tnąc wszelkie możliwe koszty!... 

W pewnej organizacji pozarządowej zajmującej się działalnością charytatywną regułą stała się zasada: "najpierw weź to, co tobie jest potrzebne, resztę rozdaj ubogim". W innej: "Ja nie skorzystam, ale chcę tym dysponować". Ludzie dają, rozdzielają, reglamentują, bo liczą na podłechtanie własnej próżności (co z tego, ze rozdają cudze dary, czy pieniądze przeznaczone na premie od pracodawcy, skoro to JA rozdaję?), zaspokajają swoją potrzebę władzy (dam, albo i nie dam, JA zadecyduję, czy ktoś sobie kupi i na co go będzie stać itd.), dają upust czystej złośliwości (a właśnie, że nie pojedziesz na urlop w lipcu, już JA to załatwię, albo może powiem ci w ostatniej chwili, że jednak dostaniesz urlop w lipcu) itd.

Oczywiście czynią to też dlatego, bo takie mają zadania na zajmowanych stanowiskach pracy. I tylko to powinno być wskazówką przy dzieleniu dóbr. Realizacja zadania zawodowego. Można i należy to robić profesjonalnie, bez ukrytych motywów i zaspokajania potrzeb ego. Tylko, jak obserwuję, wielu na to nie stać. Zastrzegam, że nie chodzi wyłącznie o korporacje oraz instytucje z założenia zajmujące się podziałem dóbr. Uważać na zachowanie równowagi emocjonalnej (żeby woda sodowa nie uderzyła do głowy) oraz dobrego poziomu profesjonalizmu w działaniu (obiektywizm i postępowanie zgodnie z regułami etycznymi) powinien każdy, kto ma do czynienia z reglamentowaniem czegokolwiek.

 

Spokojnego wieczoru :)

piątek, 07 listopada 2014
W trakcie mojej pracy szkoleniowca nie zdarzyło mi się jeszcze usłyszeć od któregokolwiek z kierowników, że nie chce, aby jego pracownik się rozwijał, zyskiwał nowe kompetencje, robił karierę itd. Wprost przeciwnie. Każdy z nich był zdania, że o pracownika należy dbać, umożliwiać mu rozwój, wspierać, pomagać, cieszyć się jego sukcesami, bo pracownik na wysokim poziomie, to wizytówka dobrego kierownika, świadectwo, iż spełnia swe kierownicze funkcje w sposób ponadprzeciętny.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30