czwartek, 12 maja 2016

Czas na zmianę! Zawieszam pisanie bloga pod niniejszym adresem :) Być może rozstanę się z nim już na zawsze, choć nie porzucam zainteresowań oraz działalności szkoleniowo-dydaktyczno-badawczej. Zainteresowanych moją działalnością oraz nawiązaniem współpracy szkoleniowej zapraszam na strony "fejsbukowe" oraz pod nowy adres www.kowarska.blogspot.com :) To tam będę zamieszać nowe oraz archiwalne teksty dotyczące przywództwa, władzy, szkoleń, zarządzania i rozwoju.

Zatem... zmienia się tylko miejsce i... oprawa graficzna. Kontakt ze mną będzie możliwy przez ogólnie dostępny formularz kontaktowy lub poprzez moderowany system komentarzy. Reklama, w tym zamieszczanie linków także w komentarzach oraz recenzji produktów (np. publikacji narzędziowych), będzie możliwa wyłącznie za moją zgodą. Przypominam, że podawane przeze mnie - przy różnych okazjach - adresy mailowe służą wyłącznie obsłudze programów i szkoleń, które prowadzę:) Nie wyrażam zgody na umieszczanie owych adresów w jakichkolwiek bazach służących wysyłaniu mailingu reklamowego. No cóż, to decyzja poparta zapychaniem przez marketingowców skrzynek pocztowych ;) I tak NIGDY nie korzystam z usług nachalnie reklamowanych.

Mam nadzieję, że pomimo tych zmian i nieco restrykcyjnych zasad pozostaniecie z "Przywództwem", że będziecie zaglądać na blog i aktywnie uczestniczyć w doborze treści. Problemy przez Was zgłaszane, czy to podczas szkoleń, czy w mailach, są dla mnie inspiracją do pisania kolejnych tekstów.

 

Do zobaczenia na nowym PRZYWÓDZTWIE.

 

 

Uwaga: kontakt ze mną możliwy jest WYŁĄCZNIE przez FORMULARZE KONTAKTOWE dostępne na nowym blogu, wizytówce internetowej oraz stronach FB!

 

 

08:25, agnieszka-kowarska
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 września 2015
Jednym z najczęściej popełnianych przez rodziców błędów, jest przerzucanie na dzieci swoich pragnień, niespełnionych marzeń czy też niezrealizowanych planów. Rodzice, świadomie lub nie, liczą, że ich dzieciom uda się to, co im się nie udało. Owszem sytuacja kusząca, bowiem patrzymy na dziecko jako na siebie młodszego, jak na drugą szansę. Tymczasem dziecko z chwilą narodzin staje się samodzielnym bytem, które ma prawo do własnych pragnień, potrzeb i oczekiwań.
wtorek, 21 lipca 2015

"Równowaga między życiem a pracą, powiada Nigel Marsh, jest zbyt ważna by pozostawiać ją w rękach twojego pracodawcy". Czy zastanawialiście się, kto rzeczywiście decyduje o tym, co jest najważniejsze w Waszym życiu?  

 

 

Miłego wieczoru :)

 

piątek, 10 lipca 2015
Niedawno rozmawiałam z Pewną Panią na tematy damsko-męskie, ale jakoś tak rozmowa potoczyła się w stronę zakładów produkcyjnych i kierowników, atmosfery pracy w zespołach produkcyjnych i kultury osobistej pracowników różnych szczebli. Pewna Pani wspominała swoje "stare" zakłady pracy, które już nie istnieją ("wolność" im zaszkodziła) a na koniec uznała, że "w kulturze pracy" na pewno nic się nie zmieniło.
poniedziałek, 29 czerwca 2015

Relacje pomiędzy pracownikami składają się na atmosferę pracy w zespole, ale oczywiście nie są jedynym elementem wpływającym na to, czy chętnie ze sobą współpracujemy czy nie. Nie mniej jednak to, czy są to relacje zdrowe czy nie, jest kwestią kluczową, bo wynikają one z postaw i działania wielu osób pracujących w danym zespole. Jeżeli uznaję, że niechętnie chodzę do pracy, bo mam niską płacę, a mam niską płacę czy też nie dostaję premii, bo szef mnie nie lubi - popełniam zasadniczy błąd. Odpowiedzialność za to, że nie lubię chodzić do pracy przerzucam na bliżej nieokreślone okoliczności (atmosferę?) a problem z wypracowaniem sobie premii - na szefa (relacje?). Nie uświadamiam sobie często, że na skutek takiego myślenia wpadam w błędne koło: moja niechęć przyczynia się do spadku motywacji, spadek motywacji jest przyczyną pogorszenia się wyników pracy, pogorszenie się wyników pracy wpływa na wzrost niechęci. I tak na okrągło... Z tym trzeba coś zrobić, bo ja też mam wpływ na atmosferę pracy i relacje w grupie. Moja niechęć jest destrukcyjna i, dla atmosfery, i dla relacji... I dla mnie samej.

Pierwsza rzecz to zracjonalizowanie odczuwanej niechęci. Własnej. Szefa na razie należy zostawić w spokoju. Zrób listę negatywów, które sprawiają, że niechętnie podchodzisz do realizacji zadań w pracy. Staraj się, żeby na liście znalazły się konkrety, fakty. Przypominam, że to coś, co da się zmierzyć i zważyć, wziąć do ręki i przestawić. Odczucia, wrażenia, wszelkie emocje zostaw. Choć psychologia lubi mówić o faktach i bada fakty, to mimo wszystko cały czas operuje... domniemaniami mniej lub bardziej trafnymi. Zatem konkrety i fakty. Kiedy już tę listę zrobisz, podkreśl te, na które masz realny wpływ. 

Druga rzecz to rozważanie, czy rzeczywiście potrzebujesz poradzić sobie z problemem. Czy rzeczywiście niechęć jest dla Ciebie problematyczna? Przeszkadza Ci? Bo może to ona Cię "nakręca"? Jeżeli lubisz narzekać i użalać się nad sobą, sam niczego nie zdziałasz. Będziesz robić wszystko, aby utwierdzić się w przekonaniu, że "szef mnie nie lubi". To już poważna dysfunkcja i tu pomóc może jedynie terapeuta. Sztuką jest znaleźć dobrego. Innym rozwiązaniem jest... zmiana pracodawcy. 

Trzecia rzecz to podjęcie działań. Działaniem jest wpłynięcie na te okoliczności i działania, które pobudzają w Tobie niechęć, ale masz na nie wpływ. Działaniem jest tez podjęcie terapii lub zmiana pracy. Zmiana pracy nie zawsze jednak przynosi oczekiwany efekt (nowy szef "też mnie nie lubi", ale to ewidentny dowód, że coś chyba jest nie tak) a terapia to długotrwały proces. Działanie jednakże działa mobilizująco, zwiększa energię, pobudza a to łatwo dostrzec "z zewnątrz". Nagle - być może - okaże się, ze szef to całkiem fajny facet (lub babka), idzie się z nim dogadać a nawet pożartować. 

Ostatnia rzecz to utrzymanie poziomu motywacji. Teraz będzie już coraz łatwiej. Nawet jak szef skrytykuje Cię za coś, nie odczujesz tego tak boleśnie jak kiedyś. Potrafisz już racjonalizować, przyznasz rację i zaczniesz poprawiać to, co zepsułeś. I tak ma być. Możesz sam siebie nagradzać za to, co udaje Ci się zrobić. Wcale nie czekaj na premie, bo może w budżet nie przewiduje wysokich wypłat a Twój przełożony nie ma wpływu na wysokość premii. On tez jest takim samym pracownikiem jak Ty, na niewiele spraw firmowych ma wpływ. A może też szef go nie lubi?

Zatem, pierwszy krok: RACJONALIZACJA!

 

Miłego dnia :)

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Tradycyjne nagrody, nie są tak skuteczne w budowaniu motywacji pracownika jak sądzimy :) Osobiście jednak uważam, że dobrze, kiedy są ;) Wykład Dana Pinka:

 

 

Miłego dnia :)

 

08:52, agnieszka-kowarska , motywowanie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 maja 2015
Często liderzy organizacyjni popełniają następujący błąd: sądząc, że należą do elity, degradują autorytety, których nie mają prawa degradować. Ba! Taka narcystyczna degradacja zewnętrznego autorytetu może okazać się dla nich niebezpieczna. Bo lider jest liderem wyłącznie w obszarze swoich kompetencji, w innych okolicznościach powinien pokornie przyjąć do wiadomości, że nie jest ani najważniejszy, ani najmądrzejszy, ani kompetentny.
środa, 20 maja 2015
Po sympozjum poszliśmy do restauracji na obiad. Nie, ośmiorniczek nie podano. Trochę szkoda, bo narzekalibyśmy na polską rzeczywistość jak prawdziwi smakosze klasy politycznej. A tak, przy kurczaku nadziewanym szpinakiem i czymś, czego nie zidentyfikowałam, grymasiliśmy jak klasa poniżej średniej krajowej. Cóż z tego, że z wyższym wykształceniem i dorobkiem naukowym czy artystycznym? Siedzieliśmy sobie i przy przysłowiowym kotlecie ocenialiśmy kandydatów. Nie mogło być inaczej, kampania trwa w najlepsze, wybory tuż, tuż - decyzję trzeba już teraz podejmować, tylko jaką? Mniejsze zło? Mniejszy strach? Gdyby chodziło tylko o to, ale przecież te decyzje w najbliższej przyszłości znacznie wpłyną na nasze życie.
czwartek, 14 maja 2015

Zrezygnowanie ze swojego prawa (np. do głosowania) też jest wyborem. A w wyborach przecież o to chodzi - żeby wybrać. Wolność wyboru? No tak. Ale to nie jest takie oczywiste :) Zapraszam do obejrzenia wykładu Barry'ego Schwartza.

 

 

 

środa, 13 maja 2015
Podstawowym błędem w motywowaniu jest wprowadzanie osoby motywowanej na tak wysoki poziom wewnętrznego zaangażowania, iż traci ona kontrolę nad racjonalnością. Oczywiście z punktu widzenia organizacji może to i dobrze, ale jak to się ma do jakości życia i zdrowia psychicznego? Podejmowane pod wpływem emocji (niestety motywowanie opiera się na emocjach, nawet jeżeli jest to motywowanie płacowe) decyzje nie zawsze odzwierciedlają wartości, pragnienia czy też potrzeby osobiste. Niekiedy podejmuje się je wbrew sobie, ale dowiadujemy się o tym dopiero na tak zwanym wyjściu, czyli po rozstaniu z pracodawcą. A dlaczego dopiero wtedy? Bo czynnik motywujący serwowany przez pracodawcę / przełożonego przestaje być... serwowany.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 91