|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
agnieszka-kowarska@gazeta.pl
Zaglądam
|
czwartek, 29 lipca 2010
Dobra ocena pracownicza powinna być zaprojektowana na miarę konkretnej organizacji. Nie powinna być, ani nadto skomlikowana, ani zbyt ogólna. Powinna natomiast dotyczyc obszarów aktywności pracownika, szczególnie interesujących z perspektywy życia organizacyjnego. Należy zawsze określić, co będzie przedmiotem oceny, oraz do czego zostaną wykorzystane uzyskane wyniki - niestety oceniani pracownicy zazwyczaj boją się tzw. ocen a ich bezpośredni przełożeni po prostu nie lubia przeprowadzania rozmów oceniających. Przede wszystkim dlatego - jak sądzę - że i jedni, i drudzy myślą przede wszystkim o złych stronach tego typu rozmów oraz widzą głównie ich ewentualne negatywne skutki. A przecież prawidłowo przeprowadzona ocena umożliwia:
Oczywiście pracownikowi powinno się wyjaśnić, że przecież nie tylko pracodawca zyskuje jakąś korzyść na przeprowadzeniu oceny. Przecież to nie jest szukanie pretekstu do zwolnienia (chociaż może być i tak, nie ma co się oszukiwać), ale chodzi o:
I czego tu się bać?
poniedziałek, 26 lipca 2010
Spójrzcie na tę ilustrację. Czyż nie szkoda jej na samotne wędrowanie? Jakiż potencjał tkwi w miejscach, które się po prostu mija, bo ktoś kazał przeć naprzód, do celu, do punktu B!.. Ileż traci się ślepo ufając, nie rozglądając sie na boki, nie myśląc! Ileż się traci nie dzieląc z nikim takiej treści..
źródło il. TUTAJ
Moim zdaniem nigdy nie wolno podejmować pochopnych decyzji. Emocje są bardzo złym doradcą. Ale często i tak poddajemy się im (ja zresztą też ;) i trochę tak na wszelki wypadek całkowicie bezwolnie ufamy tym, którzy wydają się twardo stąpać po ziemi. Dla poczucia bezpieczeństwa. Tymczasem może się okazać, że owo poczucie bezpieczeństwa to złudzenia. Albo chwilowa prawda, która w ostatecznym rozrachunku nie jest prawdą (chyba zrobię wpis o prawdzie :), bo prawda to coś niezmienialnego w czasie. Przynajmniej tak to powinno być. Mamy prawo od przywódców domagać się tej prawdy.
niedziela, 25 lipca 2010
Podczas tworzenia czegokolwiek, a mówiąc mądrzej w procesie twórczym, nie zawsze powstaje coś, co można nazwać sztuką - dziełem artystycznym. Bo proces twórczy nie jest tylko i wyłącznie tworzeniem dzieł - możemy przecież mówić także o aktywności potencjalnie twórczej (termin zaproponowany przez T. Kocowskiego). Jest to wszelka aktywność, która pomimo tego, że nie prowadzi do stworzenia dzieła, zawiera jednak typowe składniki procesu twórczego. No właśnie. A obok pojęcia twórczości funkcjonuje termin zdolności twórcze. Kreatywność (owo "twórcze") odnosi się do motywacji i cech osobowości, natomiast zdolności odwołują się do intelektu. Zatem zdolności twórcze to umiejętność tworzenia dzieła z wykorzystaniem potencjału intelektualnego pod wpływem motywacji do jego stworzenia. Tego dzieła.
sobota, 24 lipca 2010
A zatem odpoczynek od mądrości wszelakich. Chociaż na mądrowanie się to jest całkiem przyzwoity dzień, bo i mamy dwudziestostopniowy chłodek :) I pomyśleć, że w grudniu te dwadzieścia stopni uznalibyśmy za totalne upały :) Proszę, proszę, jak to postrzeganie zmienia się zależnie od okoliczności. A czas niewątpliwie ma w tym swój udział.
piątek, 23 lipca 2010
W zasadzie zakłada się, że w negocjacjach, tudzież w różnych relacjach biznesowych / zawodowych oraz wszelkich innych dąży się do osiągnięcia wspólnego dobra. Na drodze wzajemnego świadczenia korzyści. Te korzyści są dla wszystkich korzystne :) o ile władza, którą dysponuje strona dominująca sluży do zaspokojenia potrzeb nie tylko dominatora, ale także wszystkich tych, którzy zajmują niższą pozycję. Jeżeli dominator ma na uwadze głównie swoje potrzeby, pojawia się zjawisko wyzysku.
czwartek, 22 lipca 2010
"Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna" Leszek Miller - I gdzie ci prawdziwi mężczyźni? - zapytała moja psiapsiułka - Nadal mieszkają w rezerwatach..
środa, 21 lipca 2010
Reklama jest przekazem konkretnych treści. Umiejętne dopasowanie tego rodzaju komunikatu do odbiorcy, reprezentanta odmiennej kultury, jest bezwzględnie konieczne. Bo przecież inaczej traktuje się kolory, cyfry, sposoby ekspozycji fotograficznej ludzi. Wyobrażacie sobie reklamę wody mineralnej trzymanej w dłoni przez modelkę w kusym odzieniu? Pewnie, że sobie wyobrażacie. To normalne. A taką samą reklamę w kraju muzułmańskim? No właśnie. To już normalne nie jest. Dla muzułmańskiego odbiorcy. Kolory, liczby, symbole... Szczęśliwe i te uznawane w różnych kulturach za nieszczęśliwe, za zbyt święte i jakieś tam jeszcze...
|